Skocz do zawartości

Zdjęcie

W jakie gry zagracie w wakacje ?


  • Zaloguj się by odpowiedzieć
187 odpowiedzi na ten temat

#181 Sotaku Napisany 15 sierpień 2017 - 14:06

Sotaku

    JJ

  • Forumowicze
  • 38290 Postów:
Odkurzylem vite, poszło steins gate, wrc 3, severed i całkiem milusio się gra
  • 0

#182 Godot Napisany 15 sierpień 2017 - 14:23

Godot

    Everyone has a price!

  • Forumowicze
  • 23582 Postów:
U mnie cały sierpień Zelda
  • 0

#183 Chewie Napisany 15 sierpień 2017 - 15:11

Chewie

  • Forumowicze
  • 10058 Postów:

 

D2FnCPG.jpg

 

Headhunter

 

 

 

Wakacje, ach wakacje. Mimo, że latka lecą i będąc dorosłym można już zapomnieć o dwumiesięcznej labie, to jednak klimat za oknem potrafi się człowiekowi udzielić. Mi wakacje zawsze będą się kojarzyć z latami dziecięcej beztroski, spotkaniami z kumplami z osiedla, godzinami spędzonymi na podwórkach, no i oczywiście na ostrym graniu na konsoli do najpóźniejszych godzin nocnych, bo niby kiedy indziej tak hardkorowo szarpać jak nie w wakacje właśnie? Z tego okresu pamiętam wiele świetnych gier, które katowałem do upadłego, między innymi Vice City, Final Fantasy X, Onimushę, Time Splitters 2 i Quake'a 3 na splicie z bratem, przy tych dwóch ostatnich pękały setki godzin  :ftopa:  Jedną z takich gier był też Headhunter, teraz już trochę zapomniana perełka z Dreamcasta. Mam jeszcze w pamięci, że czytając stare magazyny o grach zawsze strasznie zazdrościłem tego tytułu posiadaczom "makarona", screeny z gry wręcz lizałem i modliłem się, żeby wydali go też na plejaka. Już wtedy mocno jarałem się takmi grami jak Resident Evil czy Metal Gear Solid, a HH mocno mi te produkcje przypominał. Koniec końców konwersja na "czarnulę" doszła do skutku i w któreś wakacje udało mi się ten hicior dorwać. Podjarany jak dzika kuna w agreście, świeżo po zakupie pognałem do domu sprawdzić czy gra faktycznie jest tak dobra.

No i była. Dość powiedzieć, że skończyłem ją około 20 razy z rzędu, zapamiętując każdy szczegół na blachę i bawiąc się w speedruny, wtedy kiedy jeszcze nie było to modne. Nie wiem czy nawet RE4 tak mocno mnie wciągnął przy pierwszym kontakcie  :doge:

 

 

Wlcz2jV.jpg

Jeden ze znaków rozpoznawczych Headhuntera - zasuwanie po mieście na motorze

 

 

 

Akcja toczy się w niedalekiej przyszłości, w mieście wzorowanym na LA, a my wcielamy się w rolę Jacka Wade'a, łowcy głów pracującego dla agencji Anti-Crime Network. Żeby jednak nie było zbyt wesoło, to początek zaczyna się ucieczką z pilnie strzeżonego laboratorium. Skąd wziął się tu Jack? Kim są dziwni kolesie w białym skafandrach próbujący nas zabić? I dlaczego budzimy się bez gaci na stole operacyjnym? Tego nie wiadomo, Jack okazuje się cierpieć na amnezję i dopiero z czasem wszystkie elementy układanki zaczynają się łączyć. Po ucieczce wyruszamy w miasto, gdzie dowiadujemy się, że zabito Christophera Sterna, założyciela Anti-Crime Network i że prawdopodobnie zamieszana jest w to organizacja przestępcza zajmująca się handlem ludzkimi organami. Z pomocą Angeli (córka Sterna) próbujemy rozwiązać zagadkę zabójstwa i doprowadzić winnych przed wymiar sprawiedliwości. 

 

 

 

vsBmfg4.jpg

 

A3mLzMe.jpg

Nasz hiroł w pełnej okazałości. Bez okularów przeciwsłonecznych wygląda trochę jak Rysio z Klanu, więc polecam czym prędzej założyć mu je na łeb. Kamera momentami ustawia się jak w RE4  :blink: 

 

 

 

Historyjka nie jest specjalnie skomplikowana, przypomina amerykańskie filmy akcji z lat 90-tych, jednak ma swoje momenty. Postacie są proste, ale charyzmatyczne. Jack to typowy twardziel (btw, świetny voice-acting), który chadza swoimi ścieżkami, po Angeli widać determinację, laska zrobi wszystko, żeby schwytać zabójców jej ojca, w tle przewija się były szef Wade'a pełniący rolę jego mentora oraz rywal z agencji - Hank Redwood, burak któremu zresztą Jack nie szczędzi epitetów. Dosyć szybko zaczynają się też pojawiać bad-guy'e z morderczego syndykatu, ale to już raczej klisze i cienkie bolki do bicia. Najlepsza jest jednak para prezenterów telewizyjnych, udzielających się w programie informacyjnym, który pojawia się od czasu do czasu w formie filmików live-action (zatrudniono prawdziwych aktorów), goście momentami genialnie rozładowują napięcie :olo: podobnie zresztą jak wyskakujące podczas loadingów reklamy produktów Biotech, walące na kilometr ściemą i propagandą

 

 

 

fdjr7md.jpg

Nie zwlekaj. Już teraz zadbaj o swoje dziecko i przygotuj je na przeszczep organów :olo:

 

 

 

No dobra, a jak wygląda sama rozgrywka? Headhunter to bardzo ciekawy i co najważniejsze - udany mix takich gier Resident Evil, MGS czy nawet GTA. Jest to przede wszystkim strzelanina z widokiem zza pleców, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sporą część gry przejść metodą "na Snejka". Chowania się kartonie i palenia fajek wprawdzie nie uwzględniono, ale ciche zachodzenie wrogów, skręcanie im karków czy dezorientowanie poprzez rzucanie łusek pod nogi, jest jak najbardziej. Do dyspozycji oddano nam arsenał składający się z typowego handguna, shotguna, karabinu, granatnika, a nawet min, więc jest czym siać rozwałkę, z kolei pacyfistom być może bardziej spodoba się opcja z pistoletem ogłuszającym (do którego jednak nie ma zbyt dużo nabojów). Zdecydowanie lepiej wypada strzelanie, faktycznie czuć siłę broni (wiesz, że strzelasz pistoletem, a nie zabawką na kapiszony), a ładowanie ołowiu w biednych zakapiorów zwyczajnie sprawia frajdę. Co jest warte odnotowania, w HH chyba po raz pierwszy pojawiło się coś na wzór cover-sytemu. Wprawdzie to jeszcze nie Gearsy, nie ma możliwości, żeby przykleić się do każdej osłony, ale większość ścian i część obiektów (np. śmietniki) pozwalają się doń przyczepić plecami i prowadzić ogień zza winkla. Można powiedzieć, że developer po części przetarł tu szlak dla przyszłych shooterów  :notbad:  Reasumując, z Resident Evil zgapiono tu układ kamer (większość gry pokonujemy w standardowym TPP, ale nie brakuje lokacji z odgórnie narzuconymi ujęciami, część z nich to wykapane RE), proste zagadki logiczne oraz element, którego nie chcę zaspoilerować, a który pojawia się pod koniec i wrzuca ciary na plecy. Z MGS zapożyczono warstwę skradankową, codec   :cooo:  (bieda-wersja pojawiająca się tylko w cut-scenkach, ale jednak), a także wszechobecną "filmowość". Z GTA giereczka też ma coś wspólnego, ale to już w kolejnym akapicie.

 

 

 

mVmUxcM.jpg

- Snake, słyszysz mnie? Snake? Snaaaaaaaaaaaaake!!!

- Debilko, mówiłem ci, że jestem Jack, a nie Snake  :fp:

 

 

wgjp8cB.jpg

 

sTjCPtP.jpg

Całkiem ciekawie wypadają starcia z większymi przydupasami. Bossowie zostali wykonani z pomysłem, bezmózgie strzelanie często nie wystarczy, żeby ich pokonać

 

 

 

Zdecydowanie jednym z najbardziej charakterystycznych elementów gry jest jednak pseudo-otwarty świat i możliwość zasuwania po nim na motorze. Schodzić z jednośladu możemy tylko w wyznaczonych przez twórców miejscach, model jazdy nie powala, kolizje to porażka, samo miasto jest małe (raczej obrzeża niż centrum), ale nie ma co ukrywać, na tamte czasy to było COŚ. Tym bardziej, że nie jest to motyw wrzucony na chama, żeby tylko zapełnić grę, ale ma swoje uzasadnienie i sporą rolę w gameplay'u. W pewnym momencie dowiadujemy się, że pod Los Angeles umieszczono bomby o ogromnej sile rażenia i naszym zadaniem jest odszukać je wszystkie i rozbroić je przed końcem limitu czasowego, ofkors zasuwając na złamanie karku na ścigaczu, a to wszystko przemieszane ze strzelaniem i prostą mini-gierką polegającą na rozbrajaniu ładunków. Wierzcie mi, że 15 lat temu taki motyw robił wrażenie. Pojazd został dobrze udźwiękowiony, a podczas rozpędzania się niemalże czuć wiatr we włosach  :pc:  

 

Fajnie również wypadają misje wzorowane na VR z Metal Geara, gdzie w rzeczywistości cyfrowej musimy pobić rekordy naszego rywala z Anti-Crime Network, Hanka Redwooda. Nie ma ich zbyt wiele, rekordy nie są wyśrubowane, a wykonanie ich jest obowiązkowe, żeby przejść dalej (dzisiaj pewnie robiłyby za sub-quest), niemniej pozwalają jeszcze więcej poszaleć na motorku i nie tylko (są podzielone na różne tryby: walkę, skradanie i jazdę). Pochwalić trzeba starcia z bossami oraz łamigłówki, które również dokładają swoją cegiełkę do rozgrywki. Generalnie grając w ogóle nie ma się uczucia znużenia czy monotonii, ktoś tu naprawdę mocno popracował, żeby tytuł był różnorodny i od początku do końca sprawiał 100% funu. W grze znalazło się nawet miejsce na jedno QTE (ktoś chyba pozazdrościł Shenmue) i w sumie szkoda, że ten bajer nie został bardziej rozwinięty. 

 

 

1mcqtlb.jpg

 

8wNVJHe.jpg

A po ciężkim dniu w pracy zaparkować pojazd w garażu, zmienić przepocone gacie i otworzyć lodówkę. Nie ma to jak zimne piwko po całym dniu mordowania biednych bandytów, hłe hłe 

 

 

 

Graficznie wiadomo jak jest w końcu to staroć datowany na 2002 roku, ale da się grać bez zgrzytania zębami. Z kolei oprawa dźwiękowa urywa dupę przy samych kostkach. Dość powiedzieć, że do produkcji gry zaprzęgnięto całą orkiestrę i naprawdę to słychać. Richard Jacques stworzył tu dzieło swojego życia, bez kitu ten soundtrack można spokojnie postawić obok najlepszych dzieła chociażby Hansa Zimmera. Nie będzie w tym ani grama przesady jeżeli napiszę, że bez tej muzyki Headhunter straciłby bardzo dużo ze swojego charakteru. Pozostaje żałować, że Jacques teraz tworzy soundtracki do nowych Soniców, bo jak dla mnie jego talent strasznie się marnuje przy takich grach. Spoilery spokojnie można odkryć

 

Spoiler

 

 

Niestety nie jest to gra idealna, ma też swoje wady, niektóre dosyć rażące. Przede wszystkim praca kamery kuleje, nie raz i nie dwa człowiek się wk*rwi kiedy zginie przez złe jej ustawienie (można samemu sobie wycentrować, ale trochę to trwa i dekoncentruje podczas ostrzejszej wymiany ognia). Loadingi mogłyby być rzadsze i krótsze. Czas gry to max 8-10 godzin, czyli bez szału. Graficznie jest lekki krok w tył względem Dreamcasta (tam była płynniejsza animacja i żywsze kolory). O jeździe motorem już wspominałem, kolizje potrafią wyprowadzić z równowagi. No i brakuje jakichś konkretnych bonusów po zakończeniu przygody, nowych trybów, dodatkowych misji VR chociażby (szkoda, że nie pociągnięto tematu). Pozostaje nam wyższy poziom trudności, a w zasadzie wyższe, bo podobnie jak Soulsach mamy tu new game+ za każdym kolejnym razem zwiększający poziom trudności. Ciekawy motyw jak na tak starą grę. 

 

 

 

HbNBpKC.jpg

 

0c4BNWd.jpg

Niektóre lokacje i ustawienia kamer to Resident Evil pełnym japskiem

 

 

 

Jak w skrócie można podsumować HH? Może tak, że każdy kto nie zagrał w tego hiciora autentycznie stracił coś wyjątkowego, tym bardziej jeżeli lubi się gry akcji. Przed czwartym Residentem, który zrewolucjonizował gatunek shooterów niewiele było tak dobrych TPS'ów jak Headhunter. To jest tytuł, który ja spokojnie mogę postawić nawet obok MGS'a. Bardzo różnorodny, trzymający przy konsoli, z solidnym gameplayem. Za remake dałbym się pokroić. Niestety wydany dwa lata później sequel okazał się marnym skokiem na kasę, na który nie warto tracić czasu, a szkoda. Jeżeli masz w szafie ps2 (lub DC), to polecam zaopatrzyć się w swoją kopię i samemu sprawdzić co cię ominęło. 

 

 

+ różnorodna rozgrywka

+ syte strzelanie

+ motor 

+ MUZYKA

+ jak kopiować to od najlepszych 

+ bossowie

 

- częste loadingi

- kamera momentami ssie

- kolizje podczas jazdy motorem

- czas gry mógłby być ciut dłuższy

- brak konkretnych bonusów

 

9/10

 

startujesz do cybermychy czy co


  • 0

#184 Kazuo Napisany 15 sierpień 2017 - 15:47

Kazuo

    casual

  • Forumowicze
  • 10186 Postów:

Chciałem chociaż raz poczuć się jak Tawotnica   :blush:


  • 0

#185 xell Napisany 15 sierpień 2017 - 19:11

xell

    Shadowrunner

  • Forumowicze
  • 16679 Postów:

Zrób tak 50 razy w ciągu następnych 365 dni i dorównasz maestro Tawotowi. Póki co won na ulice pucować buty.


  • 0

#186 Kazuo Napisany 15 sierpień 2017 - 19:27

Kazuo

    casual

  • Forumowicze
  • 10186 Postów:

Niestety mam jeszcze życie poza giereczkami, ale będę się starał, żeby choć trochę dorównać mistrzowi  :ass:


  • 0

#187 lukaszSA Napisany 15 sierpień 2017 - 20:27

lukaszSA

    Overall expert

  • Forumowicze
  • 19887 Postów:

Droga mistrza jest drogą samotną


  • 4

#188 Mateo Napisany 15 sierpień 2017 - 20:34

Mateo

    Master Chief

  • Forumowicze
  • 3257 Postów:
Melodyjka z menu Cave Story+ :banderas: ps. (Retro funky session!)

Ten post był edytowany przez Mateo dnia: 15 sierpień 2017 - 20:35

  • 0