Skocz do zawartości

Zdjęcie

Fire Emblem: The Sacred Stones

Intelligent Systems Nintendo GBA 3DS Switch

  • Zaloguj się by odpowiedzieć
Brak odpowiedzi na ten temat

#1 Tawotnica Napisany 28 maja 2025 - 19:43

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 16 077 Postów:



Miesiąc temu Fire Emblem świętowało swoje 35 urodziny i z tej okazji hojne Nintendo wrzuciło Sacred Stones do swojej subskrypcji premium.

SS to drugie FE na GBA i druga zlokalizowana poza rynek japoński gra z serii, która oryginalnie ukazała się w 2005 roku. Dla fanów to był najlepszy czas, bo podobnie jak z Metroidem dostaliśmy dwa strzały prosto w żyłę: jeden na handhelda, drugi na stacjonarkę. Path of Radiance wyszło w tym samym miesiącu.

Później ambasadorzy króla konsol mieli okazję zagrać ponownie jakieś -naście lat temu (2011), aż dziwne że wtedy tematu nie założyłem, może za świeży byłem :hmmm:

Przygody księżniczki Eiriki i jej brata-bliźniaka Ephraima to jedne z najprzystępniejszych w serii, bo gierka przywraca i wprowadza wiele elementów, które później pojawiły się też w Awakening. Np. overworld i mapka na której możemy grindować na mobkach i odwiedzać różnego rodzaju sklepy, co sprawia że bardzo ciężko się zaciąć.

Y1XgCir.jpeg
Tak, jest Anna i sprzedaje dobry shit

Rozgałęziona zmiana klas to drugi charakterystyczny dla tej części element. Możemy przykładowo zdecydować czy nasz rycerz zostanie Paladynem, dzierżącym miecz i lancę czy Great Knightem, który ma dostęp do całego trójkąta broni. Oprócz dostępu do różnych rodzajów broni niektóre klasy mają też swoje unikatowe skille. Np. Summoner przywołuje chłopka z 1HP, którego bardzo przyjemnie się używa do wyciągania wrogów z formacji albo po prostu jako żywą tarczę przed słabszymi jednostkami.

Podczas kampanii spotykamy trzech zupełnych żółtodziobów, którzy reclass mają 2x (3x po przejściu gry). Myślcie coś jak Villager, czyli Donnel z Awakening tyle, że ograniczony do 2 profesji.


Ogólnie replay value jest spory. Zabawa z profesjami to jedno, drugie to fakt, że wątek główny jest podzielony na dwie ścieżki (cały motyw gry się opiera na rozgałęzieniach widocznie): Eiriki i Ephraima, które się nieco od siebie różnią zanim się schodzą w endgame. Najbardziej mięsistym elementem jest jednak post-game i dwa opcjonalne dungeony, które możemy powtarzać, starając się pobić swój poprzedni czas i spróbować przejść je używając jak najmniejszą ilość jednostek.

NQS6LnK.jpeg
pierwsze podejście w ruinach zajęlo mi chwilę, bo nie miałem wytrenowanej drużyny

Dungeony są dostępne jeszcze zanim skończymy wątek główny, ale dopiero po nim dostajemy w nagrodę za kolejne przejścia nowych grywalnych bohaterów, często bossów z jakimi wcześniej walczyliśmy. Fajny manerw imo.

Co do samej ekipy to imo jedna z mniej ciekawych. Szczególnie rodzeństwo Lordów nie ma startu do Lyn, Hektora i Eliwooda z FE7, a co dopiero do Ike’a i jego bandy najemników. Lubię trio z Rausten, które wprowadza trochę komediowego rozluźnienia: L’Arachel, Dozla i Rennac i pod względem gameplayowym Swordmasterów, z których można zrobić bestie dodge-tankowe:

7glaq7l.jpeg
Marysia the asasyn. Dołącza później niż Joshua, ma gorsze base statsy, ale jak się ją wyfarmi to jest maszyną do zabijania

Zrobiłem sobie tym razem nawet tabelkę w excelu. Nie tyle, żeby śledzić którą postać bóg RNG mi zrobił najlepszą, ale żeby ogarnąć to zawiłe affinity, które dawało bonusy do critów itp. w zależności od poziomu supportu:

1GHSTr3.png
Taki wygląd topki mojej. Tana <3

Gdzie takie kombinacje alpejskie to tylko na hard bywają potrzebne.

To chyba tyle. Czekając na Fire Emblem na Switcha 2 można sobie popykać trochę w części z GBA, które się doskonale postarzały.

sB4Epfe.jpeg
See you next mission!


  • 5



Inne z tagami: