Tak jak pisałem w kulturalnym, Compile Heart/Idea Factory zazwyczaj omijam, ale Ariana and the Elder Codex to gra od reżysera Darius Burst i późniejszych części Rune Factory + wygląda ładnie, więc z ciekawości wziąłem.
Nie zawiodłem się. Trochę przegadana, ale przyjemna siekanka. Nie jest to w żadnym wypadku metroidvania, tylko liniowy aRPG. Główna bohaterka pracuje w magicznej bibliotece i swoim specjalnym piórem naprawia zepsute historie w światach książki. Każda z książek ma konkretny motyw związany z danym elementem magii i możemy pokonywać levele w dowolnej kolejności. Może stąd gra mylnie jest określana -vanią, bo żeby wymaksować wszystkie światy na 100% potrzeba czasem backtrackingu, ale to jest całkowicie opcjonalne.
Gdzie Ariana błyszczy to w systemie walki. W dobrej slasherowej manierze możemy trzy przyciski funkcyjne obłożyć dowolnym atakiem/czarem i zdobywamy pod łopatką modyfikator, pozwalający na zamontowanie kolejnych trzech ciosów. Umiejętności jest wystarczająco dużo, żeby się dobrze bawić. Defensywny, wodnych czar leczniczy, fala ognia, kolumna piorunów z nieba – dostajemy takie narzędzia, żeby jak najszybciej zakończyć chaotyczne nieco walki.
Pasuje to do konstrukcji leveli, które składają się z wieeeelu kill-roomów i okazjonalnych speedrunów z A do B. Każde tego typu skończone pomieszczenie zwiększa % ukończenia planszy. Im szybciej się z tym uporamy tym lepszą rangę (od D – A) i nagrody dostajemy. RPGowy system rozwoju postaci sprowadza się do ulepszania ilośći slotów na akcesoria i wydawanie zasobów na nowe czary oraz ich ulepszania.
Minusem jest mała różnorodność przeciwników i szczególnie w początkowych światach niski poziom trudności. Wystaczy mashować cios przeciwnego elementu i to właściwie auto-win, nawet u szefków. Ostatnie trzy światy są najlepsze, bo zaczynają mieszać rodzaje wrogów, a boss fighty na hard mają momentami aż bullet hellowe patterny. Grałem w krótkich sesjach, tak po pół godzinki do 45 minut na jeden rzut, bo dłużej już mnie zaczynało nudzić.
Ariana to afera na 9-10h, stąd dość dużą wtórność idzie przeżyć, chociaż z drugiej strony w połączeniu z ogrooomną ilością statycznych cutscenek rozumiem, że część recek skreśla grę jako średniaka. Mnie przez walki się podobało. Znajdziecię Arianę pewnie na niejednej liście ukrytych perełek.

