Skocz do zawartości

Zdjęcie

Recenzje, czyli kącik niespełnionych krytyków

tylko geje czytają tagi

  • Zaloguj się by odpowiedzieć
40 odpowiedzi na ten temat

#31 Stan Napisany 08 luty 2019 - 13:51

Stan

    No.1

  • Forumowicze
  • 24789 Postów:

Daje skróconą recenzje RDR2:

 

RDR2 10/10. Wady? Beż żartów proszę. 

 

 

:cf: 


  • 3

#32 Nyjacz Napisany 08 luty 2019 - 14:18

Nyjacz

    Id Software Manager

  • Forumowicze
  • 9565 Postów:

Gierka ma i wady, i zalety.


  • 0

#33 xell Napisany 08 luty 2019 - 18:30

xell

    Shadowrunner

  • Forumowicze
  • 17451 Postów:
Niech ktoś wyciągnie z czeluści internetu tę recenzję MGS4 bo mam ochotę się pośmiać.
  • 1

#34 Schrodinger Napisany 08 luty 2019 - 19:11

Schrodinger

    BT-7274

  • Moderatorzy
  • 60559 Postów:

*
POPULARNY POST!

Tytuł programu: Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots
Rodzaj tekstu: recenzja
 
Lead
 
Ostatnie takty boskiej symfonii wieńczącej wędrówkę Snake’a ku swemu przeznaczeniu.
 
Tekst
 
Widzicie tą ocenę po prawej stronie? Wysoka, prawda? Wcale nie. Ta ocena nie jest ani zbyt wysoka, ani zbyt niska, nie jest również adekwatna do recenzowanej produkcji. Dlaczego? Ponieważ Hideo Kojima po raz kolejny wymknął się jakiejkolwiek możliwości sklasyfikowania swego dzieła. Po raz kolejny bowiem dostaliśmy w swe dłonie produkt najwyższej jakości. Mimo to, Metal Gear Solid 4 to nie gra dla wszystkich. O nie. To program dla garstki (no może trochę większej garści) fanów serii, którzy mają za sobą zaliczone wszystkie części sagi MGS, i znają fabułę na wylot. Reszta nie dość że nie zrozumie historii, to nie zorientuje się w których momentach Hideo kłania się swym fanom.
 
Fabuła gry rozgrywa się 5 lat po wydarzeniach z Sons of Liberty. Liquid Ocelot kontroluje największe prywatne oddziały militarne (PMC) i chce przy ich pomocy zniszczyć Patriotów, i spełnić sen swojego ojca. A to oznacza stworzenie raju dla najemników, Outer Heaven. Świat nękany jest przez kontrolowane konflikty zbrojne, które napędzają wojenną gospodarkę. Snake otrzymuje zadanie zlikwidowania Liquida. Jednak jak zwykle to bywa w serii MGS, zaczyna się w miarę prosto, by potem przerodzić się w ratowanie świata przed globalną katastrofą. Nie inaczej jest w tej części, ale oczywiście nic więcej zdradzić Wam nie mogę. Powiem jedynie, że zwrotów akcji jest tu więcej niż we wszystkich MGSach razem wzięty, a zakończenie sprowadza do parteru wszystkich fanów serii.
 
Przed premierą gry, dużo mówiło się o lokacjach, na których rozgrywać będzie się akcja produkcji. O Bliskim Wschodzie wiedział każdy, bo miejscówki tej było najwięcej we wszelkiej maści trailerach. Zwiedzimy prócz tego Amerykę Południową, Pragę oraz ... to o czym każdy marzył, Shadow Moses. Powrót do tego miejsca, gdzie tak naprawdę zaczęła się przygoda milionów graczy z Metal Gearem jest niesamowity. Cała ta lokacja jest jednym, wielkim ukłonem w stronę fanów serii, którzy na szaraku katowali MGS na wszystkie możliwe sposoby. To po prostu trzeba przeżyć. 
 
To co zaskakuje najbardziej w czwartej części produkcji Konami, to fakt, że Kojimie udało się odpowiedzieć na wszystkie trapiące nas pytania od pierwszego Metal Gear’a na MSX-2. Lord Hideo (od dziś tak proszę o nim mówić) zamknął również wszystkie wątki, które kiedykolwiek zostały zapoczątkowane w serii. Wypada to naprawdę dobrze, i co najciekawsze w opowieści tej, nie ma żadnych dziur logicznych czy niedomówień. I za to należą się brawa. Po skończeniu MGS4, zrozumiemy dlaczego Sons of Liberty, skończyło się w tak dziwnym momencie, i dlaczego w Snake Eater oglądaliśmy losy Naked Snake’a. 
 
O fabule serii, można pisać rozprawy naukowe, powieści czy prowadzić wielogodzinne rozmowy. Tak samo jak o bohaterach tej misternej układanki. Tutaj każdy walczy w imię własnych zasad, każda postać kieruje się innym życiowym mottem. Ale to co jest naprawdę cudowne, to sposób w jaki Kojima przekazuje poprzez swoją grę emocje. Co jakiś czas wybuchamy śmiechem, po plecach przelatuje nam dreszcz, bądź łzy same stają w oczach. Chyba nie będzie przesadą jeśli napiszę, że Hideo jest współczesnym Szekspirem, który w mistrzowski sposób dostrzega prawdziwą naturę człowieka i wyciąga ją na zewnątrz. Postaci w nowym MGS nie są dobre czy złe, mają po prostu własne przesłanki i cele, do których dążą mimo wszelkich przeciwności losu. A przez to są niesamowicie realistyczne.
 
Wszystkie gry z serii Metal Gear Solid miały rozbudowaną, wielowątkową fabułę, ale tym co zawsze wyróżniało je na tle konkurencji była oprawa audio-wizualna. Każda kolejna część wyznaczała nowe standardy pod względem grafiki na konsolach Sony. Nie inaczej jest przy okazji PS3, bo właśnie ten tytuł pokazuje czym jest next-genowa oprawa wizualna rodem z konsol. Wygląd postaci się fenomenalny, jeszcze nigdy nie widziałem tak realistycznie oddanej mimiki twarzy. Poza tym, modele wszystkich postaci oddane są z zegarmistrzowską wręcz precyzją i niesamowitą szczegółowością. Boleć mogą jedynie trochę budynki w pierwszym akcie gry, które są miejscami dość proste i wykonane z mniejszą niż reszta dbałością o szczegóły. Nie mniej jednak, kolejne akty gry uderzają nasze oczy najlepiej wyglądającymi lokacjami, które widziały świat w całej historii gier video. Również wybuchy i bronie zostały przedstawione perfekcyjnie. Mimo tych wszystkich pochwał zdarzają się pewne niedoróbki, jak na przykład kwadratowe cienie. Lecz są to tak rzadkie wypadki, że można je pominąć i delektować się wspaniała oprawa wizualną gry.
 
Wizytówką serii, od pierwszego MGS wydanego na PSX, były przerywniki filmowe napędzane silnikiem gry. Oczywiście tak samo jest i tym razem, lecz w przypadku MGS4 Kojima pobił samego siebie i w chwili obecnej można go stawiać na równi z najlepszymi reżyserami światowego kina. Tak dynamicznych cut-scenek z profesjonalną pracą kamer, świat jeszcze nie widział. Można by narzekać że końcowe filmiki trwają blisko jedną godzinę, czy cut-scenki wieńczące każdy akt, mogą dochodzić do 30 minut. Ale przy tak perfekcyjnej realizacji, każdy fan dobrego kina odkłada pada i przygląda się tym boskim pojedynkom i misternie knutej intrydze. O tym co wyprawia Raiden już nawet nie wspominając, bo z najbardziej znienawidzonej postaci w SoL stał się w GotP moim ulubieńcem zaraz po Davidzie.
 
Niektórzy jednak podczas przerywników filmowych nie okładają padów. Dlaczego? Jako że ostatnia część sagi Snake’a zawiera mnóstwo odniesień do poprzednich odsłon, trzeba było pomóc graczom w przypomnieniu niektórych wydarzeń. Zostało to rozwiązane poprzez wciskanie X podczas przerywników filmowych na których w prawym górnym rogu ekranu pojawi się ikona X. Wówczas oglądamy coś w rodzaju slajdów mających nam przypomnieć o wydarzeniach z poprzednich odsłon.
 
Oprawa dźwiękowa zachwycała jeszcze za czasów „szaraka”, gdy za ścieżkę dźwiękową nie odpowiadał Harry Gregson-Williams, jednak to przy nim ta gra nabrała tego specyficznego brzmienia. Oczywiście mimo że ścieżka dźwiękowa do czwórki to już nie dzieło jednego człowieka, to w skład zespołu tworzącego muzykę wszedł również Williams. Czy utwory zawarte na dwóch krążkach CD przebijają jeden z lepszych soundtracków w historii gier video, czyli ten znany ze Snake Eater? Nie. Poziom jaki osiągnięto przy premierze MGS3 był i jest nie do przebicia. Nie oznacza to jednak że muzyka w MGS4 jest słaba, wręcz przeciwnie. Jest wspaniała, idealnie dopasowana do charakteru gry i wydarzeń rozgrywających się na ekranie. I mimo paru świetnych utworów jak Love Theme, Old Snake, Father & Son czy prawdziwego wyciskacza łez Here's to You, nie przebija poziomem ścieżki ze Snake Eater. Na liście najlepszych soundtracków wszechczasów, plasuje się na jednak drugim miejscu.
 
Tym co przebija wszystkie wcześniejsze Metal Geary są odgłosy pola walki. Jeszcze nigdzie nie słyszałem tak wiernie oddanych odgłosów broni i wybuchów jak w tej części MGS. Tego po prostu nie da się opisać słowami, to trzeba usłyszeć, te okrzyki umierających ludzi, te pociski przelatujące nam niejednokrotnie nad głową czy wybuchy granatów i ładunków wybuchowych. Kojima przy pomocy wizji i dźwięku w realny sposób oddał klimat pola walki. Guns of the Patriotsodróżnia się od poprzednich części tym że na ekranie ciągle coś się dzieje. Fakt ten nie dziwi, bo Snake jest po prostu jedną z wielu postaci biorących udział w konfliktach zbrojnych na całym świecie.
 
Oczywiście wspominając o oprawie dźwiękowej nie sposób pominąć voice-acting. Po raz kolejny David Hayter i spółka pokazali że zostali perfekcyjnie dobrani do swoich ról, i genialnie wręcz odgrywają swoje rolę. O tym że Hayter jest jako Snake boski, nie trzeba wspominać, bo to się wie jeśli grało się w poprzednie odsłony serii. Ale na szczególną pochwałę  zasługuje Quinton Flynn, który nadał nowego wyrazu Raidenowi. Jack nie jest już blond cieciem, a prawdziwym, twardym facetem, który wszedł do zamkniętego kręgu walki i nie może się z niego wydostać.
 
Ostatnią ciekawostką dotyczącą muzyki w grze, jest fakt że możemy w niej skorzystać z iPoda. A to oznacza że w dowolnym momencie możemy słuchać ulubionej piosenki z poprzednich odsłon serii. Jak dla mnie pomysł wspaniały, a dodając do tego fakt że nowe utwory można ściągać z sieci, bądź znajdować podczas gry, jest po prostu cudownie.
 
Najnowsza odsłona przygód Snake’a miała wprowadzić najbardziej rewolucyjne zmiany ze wszystkich części jeśli chodzi o gameplay. I tak też się stało. Konami zaserwowało nam gameplay, o którym marzyliśmy od premiery pierwszego MGS. Jeśli chcemy możemy całą grę przejść „na Rambo”, strzelając do wszystkiego co się rusza, co prawda strzałą wystrzeloną z łuku helikoptera nie zniszczymy, ale przy pomocy bazooki już tak. Jeśli jednak chcemy przejść grę „na Snejka”, po prostu czaimy się w cieniu, używamy kamuflażu itd. Pełna swoboda, jeśli dodamy do tego fakt że do każdego punktu docelowego możemy dojść różnymi ścieżkami, fani mogą zacząć umierać z wrażenia. Lewa gałka na padzie odpowiada za poruszanie, a prawa za pracę kamery. Wciskając L1 celujemy do przeciwników, przy wciśniętym L1, naciśnięcie trójkąta spowoduje zoomowanie obrazu. Początkowo ogrom możliwości może zaskakiwać i przerażać. Jednak po 30 minutach grania, znamy podstawy i możemy wyruszać bez obaw w dalszą podróż. Poza tym wciskając SELECT pojawia się nam ekran przedstawiający pełną „klawiszologię”.
 
Przed premierą czwórki, wiele osób zarzucało tej części że będzie zbyt prosta. Mamy przecież do dyspozycji Octo-cam, który pozwala nam przybierać kolor otoczenia, którego dotykamy. Mamy do dyspozycji Solid Eye System, czyli zaawansowaną formę radaru z noktowizorem i lornetką w jednym. Do tego dochodzi robocik Metal Gear Mk.II, którym możemy sprawdzać ilość przeciwników za rogiem czy razić ich prądem. Oczywiście korzystanie z Mk.II strasznie wyczerpuje baterię i posiada ograniczony zasięg. Do tego wszystkiego dochodzi Drebin, który potrafi odblokowywać bronie i możemy u niego kupować amunicję do naszych gnatów. Przy ogromnie tych wszystkich opcji gra wcale nie staje się prostsza. Naprawdę nieźle zaprojektowana  sztuczna inteligencja daje o sobie znać i wcale nie jest tak prosto oszukać naszych przeciwników jak w poprzednich częściach. Chodzą przeważnie w grupach, potrafią zachodzić z flanki i atakować praktycznie znikąd. Prócz tego, fakt że jesteśmy na polu walki również daje o sobie znać i przeciwników jest naprawdę sporo. 
 
Co ciekawe podczas konfrontacji przeważnie walczą ze sobą dwie strony konfliktu: PMC i tubylcy, zgrupowani w ruch oporu. Pomagając ruchowi oporu możemy w dalszych etapach liczyć na ich pomoc w walce, czy nawet fakt że będą udawać że nas nie widzą i pomagać w eksterminacji PMC. No dobrze, ale czym tu walczyć z PMC? Ano pukawek i innych przyrządów służących do eksterminacji zastępów wrogów jest całe mnóstwo. Tym razem widać że współpraca z panem Morii, przyniosła ogromne korzyści. Praktycznie w żadnej innej grze nie znajdziemy takiego arsenału jaki został oddany w nasze ręce w MGS4. Mamy tu wszystko począwszy od zwykłych pistoletów, poprzez strzelby, karabiny maszynowe, snajperki, jest nawet railgun, nie zabrakło również granatów i C4. W naszej kieszeni znajdzie się również miejsce na metalową beczkę, do której możemy się schować, bądź przewrócić na bok i taranować przeciwników. Możliwa jest również modernizacja naszych pukawek poprzez akcesoria dostępne w sklepie Drebina dostępnym z poziomu menu. 
 
Możliwości modernizacji są całkiem spore, dodatkowy wyrzutnik granatów, laserowy celownik czy zoom nie robią tu na nikim wrażenia. Można modernizować praktycznie każdy typ broni, o ile otrzymamy dostęp do konkretnych części. W sklepie Drebina możemy kupować prócz amunicji i akcesoriów, również nowe bronie. Ale skąd brać pieniądze? Bronie, które zbierzemy z poległych przeciwników, zostają przetransportowane do Drebina, a ten daje nam za nie kasę, którą możemy wydać na zakupy. Ciekawym dodatkiem jest fakt, że zależnie od dnia tygodnia, w sklepie Drebina pojawiać będą się również przeceny i promocje.
 
Mocno reklamowane przed premierą gry były walki z bossami, a dokładniej z elitarnym oddziałem Beauty and the Beast. W skład, którego wchodzą kobiety zniszczone psychicznie przez wojnę, której doświadczyły w młodości. Jak już się przyzwyczailiśmy każdego bossa, w MGS trzeba pokonać stosując odpowiednią taktykę. Walki są dynamiczne, pomysłowe i ciekawe. A ostatni pojedynek ze Screaming Mantis wryje nam się w pamięć na długo, podobnie jak walka z The Sorrow. Po każdym pojedynku, dzwoni do nas Drebin i informuje co stało się z tymi pięknymi kobietami, że zmieniły się w bestie gotowe zabijać bez mrugnięciem oka. Historie te są brutalne, poważne i potrafią stworzyć odpowiednio ciężki klimat.
 
Bo właśnie w takim klimacie utrzyma jest cała gra. Snake, któremu zostało pół roku życia, wyrusza w swoją ostatnią krucjatę przeciwko złu tego świata. Cokolwiek nie zrobi i tak wie że umrze. Trupów w grze jeśli chodzi o ważne dla fabuły postaci jest naprawdę sporo. To wszystko sprawia nastrój beznadziei, czujemy że cokolwiek byśmy nie zrobimy i tak na końcu czeka na nas (a dokładniej na Snake’a) kostucha. I tu z pomocą przychodzi dość specyficzny humor Kojimy. Bo jak inaczej można nazwać Sasakiego, który załatwia swoje potrzeby w beczce, czy komentarze Drebina? O momencie gdy Snake pyta się czy ktoś ma papierosy nie wspominając ... (to trzeba zobaczyć, nie chce zbytnio spoilerować).
 
Guns of the Patriots, to nie tylko fenomenalny tryb singleplayer, to również wspaniały i rozbudowany tryb multi. Metal Gear Online stanowi bowiem integralna część gry. By zagrać po sieci, najpierw tworzymy swoje konto, następnie powołujemy do życia postać, którą będziemy kierować, wybieramy jej wygląd i cechy, które mają być rozwijane podczas pojedynków. Przykładowo jeśli wybierzemy umiejętności snajperskie i będziemy używać snajperek do likwidować przeciwników, poziom umiejętności wzrośnie. W grze może uczestniczyć maksymalnie 16 osób, pojedynki są dynamiczne, a my mamy możliwość uczestniczenia w kilku trybach gry, m.in.: Deathmatch, Team Deathmach czy Base Mission.
 
Guns of the Patriots naładowane jest po brzegi odniesieniami do poprzednich części. Odniesieniami, które mogą zrozumieć jedynie fani serii, i to jest właśnie w tej grze wspaniałe. Że Kojima poprzez m.in. walki z bossami, czy wejście do Shadow Moses wynagradza wszystkich graczy, za te wszystkie lata oczekiwań, za wszystkie gry kupione przez nas czy pozytywne opinie na temat dzieła jego życia.
 
Ta produkcja to ukoronowanie pracy Hideo Kojimy i jego zespołu, który od 21 lat pracuje nad serię. Mimo że zaczęło się od prostej budżetówki to zakończyło się na grze wszechczasów, która przez jeszcze długi czas nie doczeka się godnego konkurenta. Ta gra jest perfekcyjna pod każdym względem, zarówno technicznym jak i fabularnym. Poza paroma drobnymi potknięciami graficznymi nie można jej zarzucić nic. Bałem się że kupując konsole dla tej jednej gry wyrzucę pieniądze w błoto, bo Kojima nie będzie w stanie sprostać moim oczekiwaniom. Jednak stało się inaczej. Lord Hideo zaserwował mi produkcję, do której będę wracał jeszcze kilkakrotnie, i która wryła się w moją pamięć tak samo jak Metal Gear Solid na PSX.
 
 
Podsumowanie ogólne:
W Metal Gear Solid 4 się nie gra, to się przeżywa, każdą komórką swojego ciała. To gra, warta wydania każdych pieniędzy. To gra, dla której kupuje się PS3. To gra, która na stałe zapisała Hideo Kojime w historii gier video. Tak pięknej, fascynującej i wzruszającej historii, w grach video jeszcze nie było.
 
Zalety:
 
Oprawa audio-wizualna
Soundtrack
Gameplay
Ilość broni
Fabuła
Realistycznie nakreślone postaci
Przerywniki filmowe
Wspaniały voice-acting
Genialne zakończenie
Ukłon w stronę fanów serii
Specyficzny humor
Metal Gear Online
 
 
Wady:
Metal Gear Solid 4 i wady? Bez żartów proszę.
 

  • 10

#35 Nyjacz Napisany 08 luty 2019 - 19:15

Nyjacz

    Id Software Manager

  • Forumowicze
  • 9565 Postów:

Czekam na Twoją recenzję gier od Lorda Rockstara  :king:


  • 0

#36 Schrodinger Napisany 08 luty 2019 - 19:17

Schrodinger

    BT-7274

  • Moderatorzy
  • 60559 Postów:

Może mnie złapie wena to się naspuszczam na klawiaturę 


  • 1

#37 nole Napisany 08 luty 2019 - 22:14

nole

    Dzik bagienny

  • Forumowicze
  • 4854 Postów:

Ależ piękna recenzja  :cry:. Przypominam też, że MGS 4 jest obecine w Plusie do 8 marca jako ostatnia pożegnalna gra na PS3.

 

BTW2cd8.png

 

 


  • 4

#38 Kazuo Napisany 09 luty 2019 - 01:32

Kazuo

    casual

  • Forumowicze
  • 13418 Postów:

Pamiętam jak byłem rozczarowany tą grą, spodziewając się przebicia poziomu Snake Eater'a, po czym okazało się, że ta gra nie była nawet w połowie tak dobra. Później okazało się to regułą, że sequele największych hitów na 7 generacji nie miały startu do swoich poprzedników:

 

MGS4 < MGS3

Resident Evil 5 < Resident Evil 4

Devil May Cry 4 < Devil May Cry 3

FFXIII < FFXII lub FFX

 

i wiele, wieeeeeele więcej rozczarowań

 

W ogóle uważam, że 7 generacja pod względem gier to był niewypał, z małymi wyjątkami pokroju Soulsów czy Mass Effecta. 


  • 1

#39 Daddy Napisany 09 luty 2019 - 02:00

Daddy

    moves like a jogger

  • Moderatorzy
  • 29828 Postów:

tl;dr

 

Przeczytam jutro, ale plusa mogę dać w ciemno.


  • 0

#40 Pawlik Napisany 09 luty 2019 - 12:16

Pawlik

    srtutu

  • Forumowicze
  • 13124 Postów:

po mgs4 dostałem takich torsji, że do tej pory zbiera mnie na rzyg jak myślę o tym gównie :(


  • 0

#41 Sotaku Napisany 11 luty 2019 - 19:44

Sotaku

    JJ

  • Forumowicze
  • 39289 Postów:
Nie grałem więc nie czytam bojąc się spoilerów, ale plusuje.
  • 0



Inne z tagami: