Skocz do zawartości

Zdjęcie

Anodyne

Ephiphany Games nnooo Switch XONE PS4 PC iOS AND

  • Zaloguj się by odpowiedzieć
2 odpowiedzi na ten temat

#1 Tawotnica Napisany 19 lipiec 2020 - 14:51

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 13198 Postów:


Anodyne na pierwszy rzut oka wygląda jak typowy retro Zelda-like, bo eksploruje się lochy pełne potworów i prostych zagadek, używając do tego zaledwie dwóch przycisków. Zaczyna się standardowo: czarownik radzi bohaterowi, żeby zwiedził cały tajemniczy świat w celu zatrzymania złego "Briara". Ok, no to lecimy, hej przygodo!

Zaczęło mi świtać, że to nie będzie wesoła przechadzka po kolorowych, sennych krainach, kiedy trafiłem na plażę i zepchnąłem swoją miotłą (ta, ma się miotłę zamiast miecza) rybaka z kładki i wir w wodzie zostawił po nim tylko czerwoną plamę. Wskoczyłem za nim i trafiłem tu:

PaLVVcr.jpg

um... ok. Dodajcie do tego muzykę niczym z animacji Davida Firtha (a la Boards of Canada) i wiadomo, że tu mamy do czynienia z jakimś indie-mindfuckiem na modłę Undertale.

Abstrakcyjny klimat Anodyne mi bardzo przypadł do gustu. Początkowa sielanka szybko okazuje się dość przygnębiająca, pełna tragedii i horroru nie wypowiedzianego wprost. To gra dla lubiących introspekcję, sprawiająca w graczu cały czas poczucie "że coś tu nie halo", pod tym względem taki miks Earthbound i Soul Blazer.

Celem tej dziwacznej wyprawy jest uzbieranie wszystkich kart pochowanych w, jeśli dobrze naliczyłem, sześciu regionach, aby dowiedzieć się chociaż w kawałku o co w ogóle chodzi.

Mechanika Anodyne jest utrzymana bardzo minimalistycznie, co uważam za dobry wybór przy tak krótkiej grze (ok. 5h). Nie ma żadnego grzebania w inwentarzu, zmiany broni czy itemów, bo wszelkie zagadki są skonstruowane za pomocą środowiska: a tu jakieś panele przyspieszające krok, tam przeciwnik którego trzeba zwabić na przycisk czy najczęściej wykorzystywany patent z "przestawianiem" kurzu zbieranego miotłą w różne miejsca (na przykład na wodzie można na nim pływać, można też zapchać nim wszelkie strzelające pułapki).

Gameplay się trochę rozpada jak gdzieś tak w połowie dochodzi umiejętność skoku, bo platforming potrafi zassać niemiłosiernie + dizajn późniejszych dungeonów zachęca do korzystania z opcji "wróć do punktu startu" zamiast wracania się, czego nie lubię. Nie jest jednak tak, żeby Anodyne przez to była jakkolwiek trudną grą - zginąłem całe trzy razy, życia jest zawsze pod dostatkiem i spadnięcie do dziury (na szczęście) nie zżera HP, więc można się spokojnie chwilę pomęczyć z niedołężnym skakaniem bez konieczności powtarzania dłuższych segmentów.

Polecam, intrygujący indyk. Rozglądajcie się na promkach, na Switcha kupiłem za 4zł.
  • 3

#2 tomasz Napisany 19 lipiec 2020 - 15:11

tomasz

    ILLEGAL STREET-RUNNING SCENE

  • Forumowicze
  • 5800 Postów:
Ograłem jakieś pół roku temu. Podpisuję się pod opinią. Klimacik muzyka robią. Szkoda tylko ciulowego skakania. Ale ogólnie, za 4 ziko można zobaczyć.
  • 0

#3 Kradziej Napisany 20 lipiec 2020 - 09:40

Kradziej

    Wciąż dzieciak

  • Forumowicze
  • 15916 Postów:

A ja nie grałem, ale jest na radarze (i w bibliotece na Steamie pewnie też), a po poście Tawota robi na nim mocniejsze ping.

Dobre rzeczy słyszałem też o drugiej grze duetu z Analgesic Productions, Even the Ocean, oraz solowym (i darmowym!) projekcie jednego z jego członków, All Our Asias.

 

Tawot, ograj plz i powiedz czy dobre ;)


  • 0



Inne z tagami: