Skocz do zawartości

Zdjęcie

Star Ocean: Second Story R

Gemdrops tri-Ace Square Enix Switch PS5 PS4 PC

  • Zaloguj się by odpowiedzieć
Brak odpowiedzi na ten temat

#1 Tawotnica Napisany 01 grudnia 2023 - 16:39

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 14 946 Postów:


Skończyłem swoje pierwsze Star Ocean. Lubię tri-Ace, ale jakoś nie miałem okazji (ochoty?) sprawdzenia pierwszych starszych odsłon, ani na PSP ani wcześniej. Dobrze się więc złożyło, że niedawno wyszedł bardzo ładnie wyglądający i brzmiący remake.

Główny bohater, Claude C. Kenny do podróżnik kosmiczny, który wylądował na planecie Expel. Tam ratuję przed potworami Renę, dziewczynkę ze spiczastymi uszami, która przez jego egzotyczny (dla niej) wygląd myli go z legendarnym bohaterem z przepowiedni. Ta dwójka szybko wyrusza wspólnie na podróż zbadania tajemniczych meteorytów, z czego oczywiście rozwija się typowa jRPGowa historia o ratowaniu świata :>

Nie spodziewajcie się Space Opery. Mimo, że Claude jest przybyszem z innej planety to otoczka SO jest jak najbardziej fantasy. Z tego co widziałem po innych częściach (i demku najświeższego SO) to zdaje się być motywem przewodnim serii.

Jak na erpega z ery 32-bitowców tempo w jakim się akcja rozwija jest przyjemnie wartkie. Skończenie głównego wątku zajęło mi ok. 35h, a robiłem trochę rzeczy pobocznych.

System walki gra ma taki sobie. Kojarzy mi się ze starymi Talesami trochę, w których encountery też nie były turowe. Zamiast tego mamy dość koślawe aRPGowe starcia z aktywną pauzą w celu wybierania czarów / itemów czy dostosowania strategii partnerów AI. Grałem głównie Reną, czekając gdzieś w kącie aż walka się skończy, dbając tylko o to, żeby każdy miał wystarczająco HP i był leczony ze statusów. Działało w 90% walk, jedynie do paru szefków trzeba było trochę pomyśleć nad strategią.

Elementem wyróżniającym Second Story jest rozbudowane menu skilli, które pozwala na takie dziwaczne pomoce jak ubezpieczenie (pieniężne) w razie śmierci jakiegoś bohatera podczas walki, crafting „nielegalnych” itemów czy przyzywanie olbrzymiego królika, który działa jak Chocobo ze starych Finali. Wszystkie te umiejętności najpierw trzeba odpowiednio wylevelować, żeby z nich efektywnie korzystać. Dobrze się więc składa, że jest dużo (opcjonalnych) postaci do rekrutowania, które nawet nie muszą brać udziału w walkach tylko będą np. przeznaczone wyłącznie do alchemii, gotowania czy grania na instrumencie (co daje buffy przed walkami). Można nawet obniżaj/podwyższać encounter rate. Jeśli to już było w oryginale, to kudosy dla tri-Ace za QoL. Jak lubicie „łamać” gry (myślcie serie Bravely/Octo) to drugi Star Ocean daje do tego sporo możliwości.

Druga rzecz to „Private Actions”, czyli krótkie, opcjonalne scenki między wybranym głównym bohaterem (możemy na początku wybrać między Claudem i Reną) i resztą ekipy. Poznawanie w ten sposób nowych postaci było zaskakująco wciągające i nigdy nie omijałem zielonego znacznika PA, kiedy się pojawiał.

Sprawdźcie sobie demko, które obejmuje pierwsze parę godzin gry. Second Story R dostaje ode mnie kciuk w górę. Bardzo dobrze się bawiłem.



  • 1



Inne z tagami: