Skocz do zawartości

Zdjęcie

The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel II

Falcom PS3 PSV PS4 XSEED

  • Zaloguj się by odpowiedzieć
7 odpowiedzi na ten temat

#1 Tawotnica Napisany 12 marzec 2016 - 07:15

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 10430 Postów:
8D9conD.jpg
 
Już oficjalnie: http://gematsu.com/2...-north-america 
 
Cold Steel II wychodzi jesienią tego roku w US. Pewnie NISA tak jak w wypadku pierwszej części wyda europejską wersję parę miechów później. 
 
Zacieram łapska i robię media blackout, żeby przypadkiem nie zaspoilerować sobie jakiegoś twistu.

Ten post był edytowany przez Tawotnica dnia: 29 styczeń 2018 - 19:38

  • 0

#2 Tawotnica Napisany 16 sierpień 2016 - 21:36

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 10430 Postów:
Jest data premiery:

http://gematsu.com/2...6-north-america

06.09.

czas odkurzyć PS3 i zasilić konto US PSN :gusta:
  • 0

#3 nole Napisany 26 sierpień 2016 - 18:35

nole

    Dzik bagienny

  • Forumowicze
  • 4271 Postów:
Jest i data dla Europy- 11 listopada! Na PS3 i Vitę, będzie pudełeczko i cyfra oraz bonusowe przedmioty i stat boosty dla posiadaczy sejwów z jedynki. Najs.

Ten post był edytowany przez nole dnia: 26 sierpień 2016 - 18:38

  • 0

#4 Tawotnica Napisany 06 wrzesień 2016 - 16:35

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 10430 Postów:

zaczął się wrzesień:

 

tocsii.png

 

ależ będzie orando dzisiaj :ninjadance: idę jeszcze do sklepu po jakieś insta-gastro + zapas wody zanim się ściągnie i znikam na paręnaście godzin :banderas: 

 


  • 0

#5 Tawotnica Napisany 09 wrzesień 2016 - 23:01

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 10430 Postów:

Prolog oraz część pierwszego rozdziału za mną i mogę już powiedzieć, że to godny sequel. Rzecz dzieje się dokładnie miesiąc po zakończeniu pierwszej części i w tym czasie działo się, oj, działo się. Nie mogę napisać niczego o fabule, co by nie spoilerowało ToCS, ale mogę powiedzieć, że z racji bieżących wydarzeń historia prowadzona jest mniej schematycznie, zaczyna się od niezłego pieprznięcia i w gruncie rzeczy przypomina mi konstrukcją ‘ponownego zbierania ekipy’ Mass Effect 2.

 

Ma to swój pozytywny wpływ na rozgrywkę. Świat od startu jest bardziej otwarty, misje dają większą dowolność podzielona na równiutkie segmenty sim/dungeon/field poprzedniczka. Struktura dużo bardziej przypomina Trails in The Sky, gdzie kończąc rozdział jesteśmy wymykani z regionu który zwiedzaliśmy.

 

Zmiany w zarządzaniu ekwipunkiem i w systemie walki są kosmetyczne. Możemy od razu ulepszać miejsca na orbmenty do dwóch razy, więc jest co farmić z wrogów. Wejście w wielu, będących blisko przeciwników uruchamia łączone potyczki, tzn. musimy stoczyć walkę z każdym wrogiem po kolei. Pojawił się nowy rodzaj skrzynek, trail boxes, które dodają link-exp konkretnym zestawom postaci (np.: Elliot & Machias) po pokonaniu nimi wysokopoziomowego bosska.  Postacie zyskują wtedy też nową umiejętność – overdrive. Overdrive daje możliwość trzech ataków pod rząd, które zawsze zadają obrażenia krytyczne, podczas których używanie zaklęć jest natychmiastowe i ciosy zawsze trafiają w słaby punkt przeciwnika. Osobna ikonka/pasek do overdrive ładuje się dosyć długo, więc nie można tego nadużywać jak chociażby limit breaków, którymi sypie się na lewo i prawo.  

 

Sączący się z każdego zakątka klimat jest dokładnie tak samo ciepły w ToCS, ale bez kneblującego w jednym miejscu życia szkolnego, imo spory plus. Mimo tego, bez uprzedniego przejścia Cold Steel I nie ma co się brać za CSII. Bezpośredni sequel to bezpośredni sequel i nic nie zrozumiecie grając w to jak w standalone. Znajomość TiTS też mile widziana. Jakbyście chcieli zacząć przygodę z jedną z najlepszych serii jRPG ever, to na kotaku wisi przydatny mini przewodnik: http://kotaku.com/ho...-out-1786275078 


  • 3

#6 Kazuo Napisany 10 wrzesień 2016 - 02:16

Kazuo

    casual

  • Forumowicze
  • 10145 Postów:

Jedyneczka była bardzo fajna, niby taki typowy japoński erpeg,  ale miała coś w sobie i prędzej poleciłbym ją niż kolejne produkowane do orzygania "Tales of..." czy mierniutkie Star Ocean. Przyjemne walki (w końcu jakaś turówka), spoczko postacie, luzackie questy, śmiganie po szkole, świetna strona audio. Wystarczyło, żeby mnie kupić i przykuć do ekranu na dobre kilkadziesiąt godzin. W dwójce martwi mnie ten motyw "ponownego zbierania ekipy", który zwyczajnie śmierdzi brakiem pomysłu na fabułę (serio, w poprzedniej odsłonie poznawaliśmy członków ekipy i rozwiązywaliśmy ich problemy, a teraz powtórka? dlaczego od początku wszyscy nie mogą być razem i lecieć z koksem?) i w ogóle wydaje mi się, że będzie to tylko sequel na zasadzie "zero zmian, zero progresu, a jedynie więcej tego samego". Może i niektórym to pasuje, ale nie jestem pewny czy dla mnie okaże się to wystarczające, żeby ponownie sięgnąć po portfel i znowu wygospodarować tyle czasu.


  • 0

#7 Tawotnica Napisany 21 wrzesień 2016 - 12:37

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 10430 Postów:

Po pierwszym akcie kończy się zbieranie ekipy oraz liniowość i zaczyna się Final Fantasy X-2. Fast travel praktycznie po całym kontynencie, pełna dowolność w wykonywaniu zadań, a do tego rozwój bazy, Valimara i motoru. Gra właśnie stała się pełnoprawnym sequelem, a nie tylko przedłużeniem jedynki.

 

Spotkanie klasowe to może leniwy sposób na zawiązanie fabuły, ale skuteczny w ponownym wprowadzaniu w świat gry i tłumaczeniu powiązań politycznych zamieszanych w konflikt frakcji. Setting szkolny w jedynce był podobnie sztampowym pomysłem i tak samo nie przeszkadzał, żeby dialogi oraz interakcja z bohaterami zapadła w pamięć. Akt 1 daje też sposobność twórcom do umieszczenia fanserwisu bez przepakowania drużyny (nie chodzi mi o cycki, tylko o możliwość zagrania postaciami, którymi zawsze chciałeś posterować w ToCS ;)) i przedstawia antagonistów.

 

Bardzo, BARDZO mi się podoba jak Falcom używają walk nie do wygrania do pokazania niemocy Class VII i jak przez to zawsze ma się poczucie, że jest się jedynie małym elementem w ogromnej układance. "Walki nie do wygrania" powiecie "that's cheap, bro!". Nah. Jeśli uda się zabrać bossom odpowiednią ilość HP albo przeżyć wystarczającą ilość tur dostaje się dodatkowe AP, za które pod koniec rozdziału dostaje się perki. Warto więc się starać podczas każdej potyczki.

 

ToCSII jest już teraz udaną kontynuacją, bo poprawia pacing, daje parę dodatkowych narzędzi w walce i skrupulatnie dalej tka gęstą sieć powiązań fabularnych uniwersum Legend of Heroes. A to dopiero druga część! Jeszcze będzie ToCSIII :doge: Nie sądzę, żeby zabrakło pomysłów, skoro jeszcze tak mało wiemy o roli republiki w tym całym zamieszaniu. Następna trylogia MUSI dziać się w Calvard. Trails w klimatach industrialno-azjatyckich to będzie przecież mega-wygryw :banderas:

 

Wczoraj dotarła do mnie wersja na Vitę, więć 3DSowego Dragon Questa jeszcze długo nie tknę. Dla mnie Trailsy mają wszystko, co potrzebuje tradycyjny turowy RPG.


  • 1

#8 Tawotnica Napisany 06 październik 2016 - 09:05

Tawotnica

    Samus Aran

  • Moderatorzy
  • 10430 Postów:
Skończyłem wczoraj wieczorem z ~71h na liczniku. Nie zawiodłem się, końcówka dostarczyła szalonych twistów, epilog trwał 11 (!) godzin i podobnie jak TiTS 1 & 2 tworzą spójną całość, tak ToCS I & II też się ładnie domykają.
 
Podejrzewam, że Cold Steel III będzie się działo parę lat w przyszłości i część ekipy zawalczy po przeciwnych stronach konfliktu, nie tylko z Erebonii. To jest kolejna "sztuczka" Falcomu, która sprawia, że świat Legend of Heroes jest tak szalenie satysfakcjonujący - drobiazgowe budowanie motywacji bohaterów tylko po to, żeby w pewnym momencie ich postawić naprzeciwko siebie albo odwrotnie robić z wrogów przyjaciół. Zaciera to linie między czarnym a białym (tak dla przypomnienia - w ToCS gramy i wspieramy przywódcę państwa, które jest głównym agresorem kontynentu i mocno odpowiadało za zamieszki jakie swego czasu powstały w Liberl w czasie akcji Trails in The Sky) i w pewien sposób też wpływa na walki, kiedy wiesz jakich ataków można się spodziewać po oponencie. 
 
Przepięknym odcieniem szarości w tej układance jest Ouroboros. Nie mam bladego pojęcia o co im chodzi i co chcą osiągnąć, oprócz tego że wprowadzają więcej elementów fantastycznych w fabułę. Tutaj widzę największe zagrożenie w historii Trails - Ouroboros funkcjonują dobrze w roli tajemniczej organizacji o nieznanych motywach, która macza w jakiś sposób palce w każdym większym konflikcie. Kiedy jednak przyjdzie ujawnić ich wielkie plany, cały ten mistycyzm może szlag trafić jak głównym motywem okaże się jakaś sztampowa revenge story, weltschmerz czy anarchizm, a ciągnięcie wątku w nieskończoność bez konkluzji zacznie już zaraz pachnieć Zespołem R, który pojawia się "bo tak".
 
Techniczno-mechaniczne wady gry można powtórzyć z ToCS, pod tym względem nic się nie zmieniło - graficznie PS2 z dłuższymi loadingami i dropami frameratu na PSV, system walki gorszy niż w TiTSach, głównie przez mocno przepakowane specjale i mniejszy wpływ kwarcu na postacie. Za to muzyka i lokalizacja na niezmiennie bardzo wysokim poziomie. 

  • 1



Inne z tagami: